Kalimera Greece ! cz1

Dokładnie tydzień temu wróciłam z Grecji, więc najwyższy czas na podsumowanie wrażeń.


Może zacznijmy od samego początku.
Kilka dni wcześniej znalazłam na stronie pobliskiego biura podróży całkiem fajne oferty last minute w różne miejsca w Europie. Najbardziej popularne były te do Paryża. Jednak ja z racji tego, iż dwa lata temu odbyłam już taką wycieczkę postanowiłam tym razem zdecydować się na coś innego. Wybór padł na Grecję, to też moja rodzicielka odbyła podróż do biura w celu zarezerwowania wycieczki. Wróciła z całkiem przyjemną i nie drogą propozycją 5+5. Czyli pięć dni wypoczynku i pięć dni zwiedzania (choć nie do końca). Całościowo trwała ona 14 dni z czego 4 dni zabrał dojazd z Warszawy.

Większość z Was wie, a może i nie, że całą drogę pokonałam autobusem. Tak 34h spędzić w mocno klimatyzowanym autobusie to dla niektórych niezły wyczyn, ale powiem szczerze, iż nie było aż tak źle. Oczywiście było to męczące jakby się mogło wydawać.

Przejdźmy do wycieczki:
Stawiłam się na miejsce zbiórki punkt 21:00 przy metrze Wilanowska, skąd miał objeżdżać mój środek transportu. Powinnyście zobaczyć moją minę na wieść, że owym autobusem dojadę do Katowic, a później ze wszystkimi tobołami będę musiała się przesiąść aby docelowo pojechać już do Grecji... No ale pomińmy organizację owego biura. Dojechałam ok. 4 w nocy do Katowic i się przesiadłam, co się okazało nie tylko ja musiałam się przesiąść, dalej już poszło z górki. W drodze kilka postoi jak to jest w zwyczaju. Jechaliśmy przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię i Macedonię aż do Grecji. 

 
Żałuję trochę tylko tego, że nie zatrzymywaliśmy się w każdym z państw na zwiedzanie, no ale przez to będę musiała poszukać jakiejś wycieczki typu Serbia+Macedonia+Albania.
Wczesnym wieczorem dotarliśmy do celu, a mianowicie Paralia, umiejscowionej na Riwierze Olimpijskiej w Środkowej Macedonii  u wybrzeży morza Egejskiego. 
Spotkanie z rezydentem, zakwaterowanie w hotelu i można zacząć wakacje. 
Paralia jest typowo rozrywkową miejscowością, z mnóstwem hoteli, sklepów, sklepików oraz knajpek wzdłuż wybrzeża. 


Czułam się tam całkiem dobrze, nie za gorąco, nie za zimno, w sam raz. Choć muszę przyznać, że tłumy wylegające się na plaży zatrważające, co w sumie mi nie przeszkadzało, ponieważ jak już wspominałam nie lubię plażować.



Jeśli chodzi o Greków, to większość jest naprawdę sympatyczna. Z łatwością wszędzie można się porozumieć po angielsku, chociaż nie zawsze, wtedy wystarczy uruchomić ręce, a uda nam się dogadać. Wiadomo, że w miasteczku turystycznym jest dużo obcokrajowców, tu przeważnie było sporo Serbów, Macedończyków i oczywiście Polaków.


Jedzenie, a dokładnie śniadania i obiadokolacje miałam w cenie wycieczki to też nie rozglądałam się zbytnio za żywnością, chociaż z tego co patrzyłam ceny nie powalają tak jak w Paryżu (dalej pamiętam jak to niewielki lizak z Wieżą Eiffla, który kosztował 14e). Ceny pamiątek były strasznie niskie od magnesów na lodówkę po 1e, przez torby na zakupy za 5e po 10 pocztówek za 1e. 


Ja zamiast całymi dniami plażować, pozwiedzałam po kilka razy wszystkie sklepy w okolicy. Pod koniec wyjazdu, wiedziałam już gdzie i co można kupić o kilka euro centów taniej niż gdzie indziej. 




Były też wycieczki fakultatywne (Ateny, Meteory, Olimp, Skiathos) ale o tym w następnym poście.
Do usłyszenia, Szarona.

12 komentarzy:

  1. Widać musimy szybciutko nadrobić posty ;D
    Jejku strasznie zazdroszczę, bardzo chciałabym gdzieś wyjechać za granicę chociaż na tydzień. Z tego co opisujesz tutaj to nawet taniutko było ;D
    Hahaha ta dziewczynka na plaży wygląda jak mała foczka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna wycieczka :)
    Ja również na świeżo miałam porównanie cen greckich i paryskich, dwa lata temu w czerwcu byłam na Evii, a w październiku w Paryżu... różnica była ogromna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, że wakacje udane :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale tłumy na plażach. :O W Grecji nie byłam jeszcze i chyba prędko tego nie zmienię - nie ciągnie mnie tam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję jazdy autobusem, ja ze swoją chorobą lokomocyjną bym nie wytrzymała z 2 h ;D
    Plaże faktycznie zatłoczone, ale widoki piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o tych tasiemkach do zdobień? Wydaje mi się, że trudno się je nakleja ;p zwykłą taśmę jest trudno ^^

      Usuń
    2. Ale to wiesz, jest takie drobniutkie ;p i trzeba wtedy to dobrze przygładzić ^^

      Usuń
    3. Pewnie tak ;D podoba mi się jak robią takie cieniutkie paski pionowe albo kratkę ;) Kiedy doczekam się Twojego zdobienia? ;>
      Wybacz, że tak późno odpisuję, ale biegam między jedną pracą a drugą i czasu mi brak ;<

      Usuń
  6. Greecja <3 Ale dużo ludzi na plaży, jaaaa :)
    Zapraszam do mnie http://cheated-myself.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja tam lubię plażowanie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. wszystko wygląda super ;) jedynie podróż autokarem mnie przeraża- mam chorobę lokomocyjną jedynie w tym środku transportu ;( ale ma to też swoje plusy w porównaniu z samolotem- chociaż przejeżdżałaś przez inne kraje i je obejrzałaś ;p
    Ceny niby niskie, ale w porównaniu do Bułgarii to drogo jest xd ale Bułgaria jest chyba najtańsza, więc muszę się nastawić, że wydam trochę więcej na pamiątki ;p
    Byłaś z rodzinką na wakacjach?
    Czekam na dalszą relację :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...